Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Możesz zarządzać ustawieniami plików cookies, klikając w przycisk "Ustawienia". Ustawienia Rozumiem i akceptuję

Suweren wcale nie zaginął w odmętach nowoczesnego słownictwa. Tego trochę przykurzonego osobnika wygrzebał na światło dzienne obecny rząd. Gdyby zliczyć ile razy i przez ile przypadków odmieniono to słowo od października 2015 roku, pewnie moglibyśmy mówić o grubych tysiącach.

Z retoryki Prezesa i jego podwładnych wynika, że suwerenem są wyborcy, którzy na nich głosowali. Czasem to słowo zastępowane jest – jakby mogło się wydawać synonimem – naród. Czy słusznie?

Słownik języka polskiego PWN krótko i dość jednoznacznie definiuje suwerena. Jest to niezależny władca, zwłaszcza w średniowieczu. Hmmm. Władca w średniowieczu. Niepokojące jest sentymentalne spoglądanie na wieki ciemne, gdy świat mknie do przodu niczym internet światłowodem. No dobrze, a co jeszcze mówi słownik? Dawna złota moneta mające różną wartość w różnych krajach. To też nie to. Dodatkowo słowo to jest zapożyczeniem z języka francuskiego, gdzie souverain oznacza najwyższy, panujący.

Skąd więc wziął się suweren w XXI-wiecznej Polsce? Może to skrót myślowy, pochodzący od suwerenności narodu, czyli władzy spoczywającej w rękach Polaków? Jeśli tak, trzeba przyznać, że to poważna manipulacja. Nazywanie suwerenem mniejszości społeczeństwa jest sporym nadużyciem.

Jednak jeszcze większym jest legitymizowanie wszystkich swoich działań wolą suwerena wyrażoną w wyborach. Panie i Panowie, ten – niech będzie – suweren nie był w stanie przewidzieć wszystkich Waszych pomysłów. Nie zasłaniajcie się nim więc. To Wasza odpowiedzialność.

Suweren - co to właściwie znaczy?