Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Możesz zarządzać ustawieniami plików cookies, klikając w przycisk "Ustawienia". Ustawienia Rozumiem i akceptuję

Gdybym miała stworzyć katalog zwrotów, które mnie wyjątkowo drażnią, tytułowy z pewnością byłby na podium. Zwykle rzucany z lekceważeniem, czasem podczas drobnych sprzeczek, wbija się w świadomość mocno i powoduje wewnętrzny sprzeciw. U mnie podnosi ciśnienie, zaciska szczękę i napina mięśnie. Budzi gniew.

Niewiele jest takich „automatów” – zwrotów, które szybko identyfikuję z konkretnymi, negatywnymi emocjami. Ten jednak zasługuje na szczególne wyróżnienie, bo łatwo może stać się nawykiem. Przyzwyczajeniem, które zabierze Ci sympatię rozmówcy. Nawet gdy wcale tego nie chcesz.

Kiedyś natrafiłam w sieci na demotywator, który autor podpisał mniej więcej tak: „Nie obraź się, ale… Słowa, po których pada najszczersza krytyka”. Niekoniecznie. Wiele osób używa tej konstrukcji tylko po to, żeby wbić komuś szpilę, powiedzieć coś uszczypliwego lub w sposób dominujący wyrazić swoją opinię. Dodając ją, jednocześnie stara się zapewnić sobie drogę odwrotu – na wypadek, gdyby rozmówca jednak zareagował bardziej radykalnie. Zadziwiające jest przekonanie, że po tych słowach można powiedzieć wszystko, ale odbiorca nie ma prawa poczuć się urażonym, bo przecież… został ostrzeżony.

No właśnie nie. Słowa mają moc, ale bez przesady. Nie zaczarują rzeczywistości. A taki zwrot jest z gruntu niewłaściwy, zwłaszcza jeśli serio nie chcesz nikogo obrazić. Dlaczego?

Po pierwsze, prośba ta (a może rozkaz?) już niesie w sobie założenie, że to, co zamierzamy powiedzieć, ma sporą szansę obrazić naszego rozmówcę.

Po drugie, to komunikat typu TY. Masz coś zrobić. Bezapelacyjnie. Przy pewnym poziomie emocji zadziała jak czerwona płachta na byka.

Po trzecie, mówisz „ale”. A spójnik ten działa jak gumka – wymazuje dokładnie to, co powiedziałeś przed nim. Nikt zatem nie posłucha Twoich zaleceń.

Nie obraź się, ale...

PS Gdy starałam się opisać gniew, przypomniał mi się obrazek, który widziałam na jednym ze szkoleń – mapa emocji w ciele. Udało mi się go odnaleźć w portalu kognitywnie.pl – zobacz, im bardziej żółto, tym bardziej ten obszar w naszym ciele reaguje na konkretne emocje. Prawdziwe, co?

Reakcja ciała na emocje