Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Możesz zarządzać ustawieniami plików cookies, klikając w przycisk "Ustawienia". Ustawienia Rozumiem i akceptuję

Koniec roku sprzyja wspominkom i podsumowaniom.  Niekiedy ludzie mówią, że gdyby istniał jakiś magiczny sposób lub jakaś supertechnologia, która umożliwiłaby cofnięcie się w czasie z nabytym dotychczas doświadczeniem, wiele by w swoim życiu zmienili. Ja raczej nie chciałabym wiele zmieniać – nie dlatego, że uważam,  że wszystko, co zrobiłam, było OK – czasem wręcz przeciwnie.

Po prostu nie jestem pewna, czy potrafiłabym wybrać czy zrobić coś lepiej. Jedyne, co chciałabym przekazać młodej, nastoletniej mnie to trzy słowa: „Nie śpiesz się”. Bo ja bardzo chciałam być dorosła. Bardzo chciałam być tu, gdzie jestem teraz. I nie bardzo doceniałam tamten beztroski czas.

A dziś, gdy doba ma skandalicznie mało godzin, a z wczesnego ranka zatrważająco szybko robi się zaawansowany wieczór, tęsknię trochę do czasów, w których mogłam się nudzić. Ten wpis powstał trochę gwoli usprawiedliwienia za długie tygodnie milczenia. No, brakowało mi czasu.

Tak, wiem – ludzie, którzy piszą blogi, często mają ze trzy razy więcej dzieci niż ja, dwa etaty, wielki, wysprzątany dom, czas na podróże oraz piękną kompozycję z kawy i ciasteczek na Instagrama. Jeśli kiedyś spotkam ich w realu, zapytam jaki jest przepis na niekończącą się dobę albo po prostu organizację czasu.  Bo u mnie, póki co, jego wyznacznikiem jest kupka nieposortowanego prania. Gdy stosy ubrań zaczynają formować się w górnośląskie hałdy, wiem, że za mną intensywny okres.

Nie to, że narzekam – lubię, gdy jest dużo pracy. Ale czasem chciałabym wrócić do chwil, gdzie obowiązków było niewiele, a przywilejów tak dużo. Do czasów, w których zdarzało się chodzić po ścianach ze znużenia. Do tych lat, kiedy czas nie biegł tak zawrotnie szybko. A może tak mi się tylko wydaje. Może uciekające dni to nie domena dorosłości, a znak naszych czasów? Jeśli możesz, nie śpiesz się. Nie zauważysz nawet momentu, gdy świat sam zacznie kręcić się coraz szybciej.

nie śpiesz się